niedziela, 30 października 2011

My Central Park


Absolutnie nad życie kocham parki. I nieważne czy jest to Griffith Park w LA, Park Ueno w Tokio czy Park Piastowski w mojej miejscowości... Uwielbiam spacerować po parkach i właściwie podczas każdej mojej podróży zamiast zwiedzać kościoły i zabytki, zwiedzam właśnie okoliczne tereny zielone.

Do niedawna we Wrocławiu moim ulubionym miejscem był Park Szczytnicki. Jest magiczny przede dlatego, że swoją wielkością zaciera granicę pomiędzy parkiem a lasem, otacza fotogeniczną Halę Ludową i Pergolę, w swoim gąszczu mieści Ogród Japoński, obserwatorium i wiele innych niespodzianek... Od niedawna natomiast coraz częściej chodzę do Parku Południowego. Jakkolwiek śmiesznie to nie zabrzmi, swoim klimatem przypomina mi trochę Central Park, pewnie za sprawą panującej tam, przyjemnej atmosfery.

Jeśli tylko pogoda pozwala zawsze z chęcią wyruszam do parku: pojeździć na rowerze, poleżeć z książką na kocu, pobiegać z psem, porobić zdjęcia. I zawsze dodaje mi to energii.  Są jednak ludzie, którzy w weekendy pakują siebie i dzieci do auta i na swój sposób rozumieją relaks  po ciężkim tygodniu pracy. Oni też celebrują wolny czas. W parkach handlowych. I niezmiernie szkoda mi takich ludzi.


fot. Paweł
jacket: levi's, shirt: reserved, dress, scarf: h&m, shoes: bronx, headband: river island

czwartek, 27 października 2011

Turban

Powiedzmy to sobie jasno i dobitnie: uwielbiam warstwy oraz wszelkie nakrycia głowy.
W tym trójkącie pozostanę do końca jesieni. 


fot. Paweł
turban: Alice Hannah (TK Maxx), pants: zara, shoes: bronx, scarf: h&m

poniedziałek, 24 października 2011

A TY? W czym jesteś dobry?

Pewnego dnia stwierdziłam, że oto nadszedł czas, by przestać wydawać 60% domowego dochodu brutto i ograniczyć swoje zakupy odzieżowe do minimum. Stawiam więc bierny opór nowym trendom, a jeśli on nie zdaje egzaminu wybieram czynną ucieczkę w 'vintage'.

Ale dziś nie o tym. Na jakimś blogu znalazłam ciekawą i inspirującą zabawę. Polegała ona na wymienieniu kilku rzeczy, w których naprawdę jesteśmy dobrzy. 

Tak więc, bez cienia skromności, ropocznę:

Świetnie pływam, mam doskonałą orientację w terenie, robię najlepszą ogórkową na świecie, jestem urodzoną organizatorką, znam język staro-cerkiewno-słowiański, całkiem nieźle śpiewam, jestem mistrzem w makao i łebskim harrym w jengę, potrafię mnożyć w pamięci :D, znam większą część literatury polskiej, szybko czytam, robię interesujące kolaże, rozpoznaję wszystkie rasy psów, zaradność to moje drugie imię oraz jestem na dobrej drodze, by przestać być samochodową ciotą. no, to tyle na dobry początek.*


Teraz Wy.

*jest jeszcze kilka rzeczy, ale w związku z tym, że moimi czytelniczkami są także 12-latki, przemilczę to, a wy się domyślajcie.

fot. Natalia

leather jacket: levi's, skirt: new look, hat: vintage, shoes: deezee

piątek, 21 października 2011

vintage

W czasach e-technologii, e-pokolenia i e-tandety szumimy z Natalią analogowo. Dla fotografa to nie lada wyzwanie - w związku z ograniczoną liczbą klatek, każde ujęcie musi być przemyślane. Dla modela zadanie również nie jest łatwe, świadomość kilkunastu zdjęć, na których chciałoby się wyjść dobrze wzbudza presję. Ostatecznie efekty możecie ocenić sami. Niebawem pocznę również epopeję o wspomnianej pani fotograf, bo nic mi tak nie robi dobrze w życiu, jak mądrzy i inspirujący ludzie wokół mnie. Nawet, jeśli mają tylko 17 lat.

Mówią, że h&m produkuje masowo, a tymczasem bohater dzisiejszego odcinka - sweter wisiał jeden jedyny na cały sklep. w myślach toczyłam już bój na pięści i koszyki i słowne przepychanki z dziewczyną, która stała nieopodal wieszaka, ale ostatecznie to ja wybiegłam z nim do przymierzalni.

Czy wy też macie wrażenie, że ostatnimi czasy wszystko jest -e, -eko, -pro, a określenie 'vintage' używane jest jako eufemizm?

(dzierżę w dłoni vintage telefon, mam na sobie vintage koszulę (to już trzeci sezon razem, sic!)i zaraz idę spożyć prawdopodobnie vintage food) jest pięknie, tylko znikąd ocalenia.



fot. Natalia
cardigan: h&m, dress: asos, shoes: melissa by vivienne westwood

środa, 19 października 2011

Blog Forum Gdańsk 2011

Blog Forum Gdańsk.

Tu byłem. Tony Halik




Głosiłam z piętnaście razy w ciągu ostatniego miesiąca, że wybieram się na Blog Forum Gdańsk. My szatniarki, miałyśmy się tam pojawić tłumnie, by w realu skonsumować naszą wirtualną znajomość.
Gdzie wtedy byłaś Ryfko, Agatiszko, Lumpexoholiczko?

Relację rozpoczynam od przedstawienia głównych bohaterów mojego pobytu w Gdańsku:

Eliza Barbara, znana Państwu również pod mniej wyszukanym nickiem 'fashionelka' urzekła mnie przede wszystkim swoim słodkim głosem. Jest zabawna, urocza (nie to, co na blogu) a w dodatku zabrała ze sobą torebki przekraczające równowartość dobrego telewizora (możną ją nienawidzić. TERAZ). Na znak spoufalenia z moją osobą uznaję fakt przybycia do mojego pokoju o 5 nad ranem w samych majtkach.

Imprezę w pokoju rozpusty zaszczycił swoją obecnością polski Tom Hanks (pospolicie zwany Jarkiem Rybusem), który jest szalenie sympatycznym i przezabawanym facetem. Wciąż czeka na Oscara za 'Blogersów'.

Segritta skradła me serce swoją anielską twarzą, zwabiła do pokoju wiśniówką, a później uciekła. Wybaczyłam jej, bo ubiera się lepiej, niż niejedna polska szafiarka, a to się ceni (ps biorę się dzisiaj za segrittkę ;)

Dorota Kamińska była moim wiernym kompanem podróży, umilała opóźnienie samolotu szalonymi historiami, a poza tym jest mądra, piękna i utalentowana (też można ją nienawidzić)

Do Kominka (taki tam polski bloger) trzeba było przepychać się łokciami przez tłumy fanek. Ale było warto!(jego nazwisko w sanskrycie znaczy ponoć 'zajebisty')

Paweł Opydo to człowiek, który pije drinki, podczas kiedy kobiety piją czystą, jest ponoć hejterem, ale w towarzystwie moim i Elizy był raczej pokorny. Jest wygadany i ma ciętą ripostę, a to lubię. Jako jedna z nielicznych osób na świecie (razem ze mną, ma się rozumieć) dostąpił elitarnego zaszczytu przesłuchania singla Fashionelki. Pawle, mam go na dysku, więc możemy do woli szantażować Elizkę.

Z Pawłem Nowakiem dotarliśmy wspólnie na szczyt. Och, jak on dobrze rozumie, że szatniarki i wysokie obcasy nie lubią się wcale, ale to  wcale z kostką brukową i pagórkami.


Panel dyskusyjny, w którym brałam udział. Od lewej: Magda Umer, Dorota Kamińska, ja, Fashionelka, Kominek. Prowadził: Jarek Rybus.

 
W przelocie poznałam LekkoStronniczych - oglądając ich podcast zastanawiałam się momentami, czy oni aby na pewno są normalni. Okazało się, że może i lekko nie, ale mówili do rzeczy i ich żywiołowe wystąpienie na zawsze pozostanie w moim małym serduszku.

Z branżowego podwórka miałam przyjemność poznać: Kapuczinę, Kayaretro, Fashioterkę (wnioskuję o prywatny mikrofon dla tej pani na kolejnej edycji BFG), Pisulę oraz Anię z bloga Moda na strychu. Nie było zbyt dużo czasu, żeby pogadać, ale sam widok dziewczyn wspierających nas na widowni ogromnie mnie ucieszył. (Tak, macie rację, wymówka z brakiem czasu jest do dupy).

Na pochwały zasługuje także warsztat literacki prowadzony przez Anię Luboń z Elle. Zainspirował mnie on do kilku zmian na blogu. O tym już niedługo.

Pozdrawiam również wszystkich, których zapomniałam wymienić, a których miałam możliwość poznać.

Impreza integracyjna. Od lewej: Pisula, ja, Fashionelka, Paweł

Jeśli chodzi o organizację całego przedsięwzięcia, ogromne podziękowania należą się Ewie Protaziuk i Krystianowi Cieślakowi, którzy zadbali, by wszystko odbyło się na najwyższym poziomie. Od momentu przygotowań po zakończenie imprezy nie wyszli ze swojej roli. (sygnał na brawa)

Podsumowując było bardzo inspirująco, intrygująco i dla takich wydarzeń naprawdę warto być blogerem,

aha. klopsy były niedobre i tak, zdaję sobie sprawę, że moja relacja przybiera postać burdelu, ale mam przeciąg w głowie i cytując moją ulubioną blogerkę, czekam aż z chaosu wyłoni się kosmos.

dziękuję za uwagę oraz do zobaczenia za rok!

(relacje innych blogerów znajdziecie na oficjalnej stronie Blog Forum Gdańsk)

piątek, 7 października 2011

the haunted

w ramach przeganiania deszczu, co to o szyby dzwoni jesienny, zabawiam się w koloroterapię.
oraz: gdybym zwykła analizować swoje ubiory, stwierdziłabym, że cofam się w rozwoju



fot. Paweł
hoodie, leggins: h&m, wallet: trendsetterka.com, hat: flea market in NY

poniedziałek, 3 października 2011

noc pachnie nam jak młody las

zanim pogoda da nam w twarz, można się jeszcze pobawić.
w co kto lubi


fot. Paweł
skirt: stradivarius, jacket: levi's, shirt, circle scarf: reserved