środa, 30 marca 2011

cisza zamiata ulice

Zastanawiałam się kiedyś nad tym, czy nazwa ulicy, przy której mieszkamy ma jakiś wpływ na nasze życie. Śmiem znajdować pewne analogie. I tak w mojej mieścinie na ul. Kolejowej mieszkają sami wykolejeńcy, orędownicy picia nalewek z plastikowych kubeczków, wariaci oraz osoby nieprzystosowane do życia w społeczeństwie. Na ulicy Ciemnej mieszkają prawdopodobnie cicho-ciemni lub amisze, niestety to tylko moje przypuszczenia i wybujała fantazja, bo nie mam pojęcia, gdzie ta ulica się znajduje (acz dumnie widnieje w lokalnym spisie!).

Mieszkańcy Rzemieślniczej z zawodu są nikim szczególnym (o ironio!), a przy Spacerowej znów mały paradoks - mieszka tu największy odsetek osób starszych, które z lubością uprawiają parapeting. Sezon już się zaczął, więc Marcela z Krystyną wyciągają swoje poduchy i jazda, koleżanko, zobaczmy kto kupił nowy wóz, komu amputowano rękę i kto chodzi ubrany do kościoła jak ulicznica. Kto pracuje, a kto się opierdala, kto robi zakupy w lidlu, a kto w biedronce, z kim chodzi ta młoda gówniara spod dwunastki, a z kim i dlaczego z nikim nie chodzi syn generała. Kto ma rzęcha, kto spłaca kredyt, kogo mąż bije, kto w tym roku nie był na wakacjach, kto się żeni... Zapytaj lokalnej elity. One wszystko wiedzą.

Przy Bohaterów Getta Warszawskiego powinni mieszkać jacyś wybitni zasłużeni, kombatanci wojenni itd. Aczkolwiek nie to, że okolica nie jest jakaś nadzwyczajna, bo i owszem, można tam zgarnąć całkiem wybitny wpierdol werbalny od dziesięciolatka, a to się ceni.

Osiedle Mickiewicza popularne jest wśród dresiarzy, ciężko znaleźć analogię, ale zaraz, zaraz. Szacunek dla pisarza szerzy się wśród młodzieży za pośrednictwem piśmiennictwa. Wyrażają oni swoje bóle i emocje zamalowując domofony i mury niewybrednymi sloganami, jak niegdyś robił to Gustaw/Konrad, jak by nie patrzeć dziad. Adamie, człowiek, który wydrapał słowo CHUJ na ścianie, jest przecież lepszym poetą od ciebie!Sorry...

*trochę skłamałam i użyłam nazw ulic z dwóch różnych miast




fot: Paweł
blouse: desire clothing skirt: pull&bear, leather jacket: levi's, bag: river island

piątek, 18 marca 2011

Przegląd prasy wszelakiej

Rozprawiałam kiedyś na temat poziomu gazety Elle.Dziś na warsztat biorę magazyn MALEMEN, który przypadkiem wpadł mi w ręce. W tym tekście zadomowi się ironia, więc niewyrobiony czytelnik ma prawo obrzucić mnie jajkiem tudzież pomidorem z napisem 'bełkot pseudointelektualny'.



Gotowi? No to jedziemy.

Wszystkie znaki na niebie, mówią, że nieuchronnie zbliżam się do klimakterium przemawia za tym m.in.fakt, iż nie wiedziałam co w slangu młodzieżowym oznacza idiom 'zdjąć sim locka' (pozbawić dziewictwa), a na coś słabego mówi się 'wieśniarada',  nie puszcza się już sygnału ani głuchego, a 'biedaka'... z definicji branżowych mamy tutaj 'rurasy' i 'cwelki' (mokasyny). Jeszcze trochę i okaże się, że przemawiam do was archaizmami.

Poza tym najmodniejszym trendem sezonu jest planowanie płci dziecka. Jak zrobić syna? To proste. Parom, którym zależy na absolutnej pewności pozostają dwie metody: selektywna aborcja bądź selektywne dzieciobójstwo, rozpowszechniane z powodzeniem w krajach azjatyckich. Tako rzecze Oliwier Jamnik i jego magazyn Malemen (najbardziej luksusowy magazyn dla mężczyzn na rynku!)

A w artykule zatytułowanym : Pięć metod, by się uspokoić i nie nakrzyczeć na dziecko, znalazłam intrugujący fragment:


wytnę, zawieszę na lodówkę, zrobię syna z selektywnej aborcji i poczekam, aż mój instynkt macierzyński osiągnie apogeum, po czym ochoczo zastosuję się do rad pana redaktora.

wtorek, 15 marca 2011

Peter pan collar dress

Rudy to najbardziej nieprzewidywalny i nieokreślony z kolorów, bo ani to czerwień, ani rdza, ani oranż. Rudy to rudy! Ma charakter. Niektórzy mówią, że bywa wredny, zadziorny i kapryśny. Gdy jest zły, potrafi rozgrzać się do czerwoności, parzy i syczy, ale oswojony daje ciepło. Napisał to Dawid Rosenbaum w najnowszym Bluszczu, a ja przyklasnęłam potwierdzając jego słowa.

Już kiedyś to pisałam - nie lubię ładnych, nazbyt dziewczęcych ubrań, dlatego przeważnie grzeczne sukienki zestawiam z czymś bardziej codziennym, w tym przypadku padło na militarną pelerynę.

I ogłoszenie parafialne: Wrocławiu, spotkajmy się! Piszę tu, nie na forum, by może wreszcie na szafiarskie spotkanie przyszły nowe osoby (Adę i Erill uwielbiam, Kotową i Anakondę również, ale nie zaszkodziłoby poznać kogoś jeszcze!)



fot. Paweł

dress: desire clothing, cape: romwe, shoes: bronx, hat: vintage

Modny Wrocław

W zeszły weekend uczestniczyłam w eventach modowych organizowanyh przez Dom Handlowy Renoma we Wrocławiu. Mimo, iż Wrocław jest jednym z największych miast w Polsce, w dziedzinie mody dzieje się tu niestety niezbyt wiele, więc jeżeli już coś się wydarzy staram się z tego korzystać.




Całe sobotnie popołudnie upłynęło mi pod znakiem mody. Najpierw obejrzałam pokazy ubrań pochodzących ze sklepów, które znajdują się w Renomie (m.in. New Look, Mexx, River Island). Najbardziej podobała mi się kolekcja River Island, a dokładniej buty tej marki. Nie wiem jak z jakością butów z RI, ale ubrania tej marki nie należą do najtrwalszych.


Największe wrażenie zrobił na mnie pokaz papierowych sukienek. Mam nadzieję, że nadejdą w końcu czasy, kiedy recykling w naszym kraju będzie na naprawdę wysokim poziomie, a my ze starych gazet i kartonów po sokach, sami będziemy tworzyć sobie ubrania.

Następnie udałam się na Warsztaty Przerabiania Ubrań, które prowadziły: Anka Walicka i Katarzyna Stefanik z SAPU. Z 15-tu zapisanych osób przybyła tylko jedna - ja. No cóż, niech żałują ci co nie przyszli, ale z drugiej strony również im dziękuję, bo dziewczyny mogły poświęcić mi cały swój czas, a atmosfera była bardzo luzacka. Na warsztat poszedł mój stary, czarny sweter. Efekty metamorfozy możecie zobaczyć poniżej, aczkolwiek pragnę zaznaczyć, iż jest to dopiero 'idea'. Jeśli inspirację dziewczyn wcielę w życie (co znając siebie może nigdy nie nastąpić - lenistwo to jednak grzech) pokażę większe zdjęcia!




Zostałam obdarowana tuzinem materiału, toną pomysłów i bogatsza o inspiracje udałam się do domu.

niedziela, 13 marca 2011

Digital Fashion Show

Sobotni wieczór spędziłam w klubie Szajba na Digital Fashion Show. DFS to projekt, ktory miał na celu odnalezienie nowej formy artystycznej dla video, mody i muzyki. 15 zaproszonych artystów pracowało nad swoimi filmikami, a efekty mogliśmy zobaczyć na wczorajszej premierze. Osobiście jestem pod dużym wrażeniem. Trzy z pięciu filmów były naprawdę dobre i wywołały we mnie spore emocje. Nie wiem, czy będzie można zobaczyć gdzieś w internecie całe produkcje, póki co zamieszczam kadry z filmów.

1) Pierwszy film, który zrobił na mnie wrażenie, to pokaz kolekcji Varvary Frol.

2) Filmik Agnieszki Światły i Grupy 13 -plus przede wszystkim za ciekawy montaż i dobre ujęcia. Na poniższym filmie możecie zobaczyć backstage, który oddaje klimat całej produkcji. Każdy kto zna poczynania wrocławskiej Grupy 13 wie czego się spodziewać!


3) Philip Roth i jego kolekcja - zachwycił mnie klimat filmu i mistrzowskie zdjęcia.

Varvara Frol, Agnieszka Światły

środa, 9 marca 2011

Hey little sister, can I come inside?

Dziś pisać zbyt wiele nie muszę, bo znakomite zdjęcia zdecydowanie lepiej potrafią toczyć między sobą enigmatyczne dialogi.

Na etykiecie od herbaty z chińskimi przysłowiami przeczytałam dziś rano, że bez odwagi nie zostanę wodzem. Zainspirował mnie ten tekst, stwierdziłam, że musi być ktoś pierwszy, kto wyjdzie przed szereg i zawstydzi resztę, więc założyłam komin jako spódnicę. Zmieściłam się - widzocznie są plusy posiadania niedowagi, a (komin w swojej pierwotnej formie możecie zobaczyć tu)

W marcu modowa strona Wrocławia kwitnie, toteż mam zamiar wybrać się na kilka imprez, a następnie podzielić się z wami wrażeniami.

[jestem wciąż na etapie nauki j.angielskiego, więc jak znajdziecie jakiś karygodny błąd, poprawiajcie mnie, może się czegoś nauczę]

ENG
While having my breakfast this morning, I read this old Chinese saying: 'without courage you don't become a leader’. I have to say that I find it very inspiring.

Then I thought that it would be nice to do something different today… I mean fashion-wise... so I’ve decided to wear my snood as a skirt! This March is a good month for fashion in Wroclaw. The city blossoms! I’ll be attending quite a few fashion events, and will definitely report back! Stay tuned...!
DSC_0972 (750x499)

1a (750x563)

DSC_1076 (750x499)

DSC_1123 (750x499)

DSC_1124 (750x499)

DSC_1125 (499x750)

fot. Paweł

leather jacket: levi's, scarf, belt: second hand, circle scarf: american vintage, sunglasses: vintage shop, shoes: bronx