czwartek, 28 stycznia 2010

na zawsze dziewiętnastoletnie wargi

W popłochu przystępuję do bezceremonialnego opisu moich wspomnień. W popłochu, bo tak naprawdę pamiętam niewiele. Uporczywie tkwi w mej głowie na trwałe zapisany epizod zmysłowego uniesienia, który z bezwstydną arogancją podporządkowuje sobie moje zmysły. To obraz dzieciństwa podyktowany zapachem pomarańczy. Otóż jestem chyba fetyszystką zapachów. Widzę je niemal przestrzennie i w konkretnych kształtach. Mogę je dotykać. I tak właśnie, kiedy wdycham nozdrzami aromat pomarańczowych owoców, paznokciami pozbawianych swych grubych skór, w głowie automatycznie pojawia się mozaika niezwykłych, dziecięcych przeżyć, naszkicowanych w mojej pamięci kolorową kredką emocji. W przeszłości przeżyłam wszystko to, co z pewnością składa się na wzór idealnego dzieciństwa. Bo takie właśnie było… Oto wspomnienie odwiecznego dylematu wagi trywialnej, wyboru pomiędzy czerwoną a niebieską sukienką, bezsprzeczna i niepodważalna wiara w magię kasztanów, czy radość z podmuchu wiatru przyczepionego do kolorowej kurtki. Wysublimowanie, ze skrzętną powagą, uśmiech szuka miejsca na ustach, na myśl o wytrwałych poszukiwaniach skarbu w otchłaniach siostrzanej kosmetyczki, przekonanie, że świat ma tylko cztery ściany i równie dobrze mógłby kończyć się na fikuśnych obrazkach pokrywających tapetę. To wspomnienie niewinnej miękkości misia, potulnie przytulanego na czas godzin wieczornych. To w końcu nieświadome odkrycie, że cień na ścianie nie jest małą dziewczynką, ale właśnie mną.
Pomarańcze już obrane. Obraz delikatnie rozmywa się i odpływa ku górze, napełniając mnie tym samym słodkim nektarem wspomnień. Po same brzegi.



fty

55


45

de

vguyg


* ah, taki sobie tekst kiedyś napisałam =)
zdjęcia bardzo lubię [choć stare / 2007 rok]
stworzona na niepodobieństwo twardych kamieni
ave!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

są psy i psy

bez inspiracji nie ma pisania.
istnieje taka prosta zależność między zaciaganiem się ideą
a pisaniem...

nie lubię rozpisywać się nad swoimi ubraniami- w końcu cóż mądrego wymyślić można
rozwodząc się nad kawałkami materiału? toteż będzie o czem innym

ja, pracownik fizyczny sklepu odzieżowego
uwielbiam, kiedy klienci traktują mnie z szacunkiem, szanują moją pracę i traktują jako równą sobie [ w tym zdaniu zadomowiła się ironia, taki trop literacki]
lubię obserwować ludzi, tak więc wśród klienteli wyróżniam kilka grup
oto one:

1a

1b

1c

1dd

1e

1f

* fashionistki- doskonale wiedzą, co w modzie piszczy, perfekcyjnie znają sklepową topografię, słowa klucze: to jest teraz modne, ale to jest przecież na czasie, te spodnie są teraz hitem, mówię ci, nie , nie bierz tej bluzki, ma za mało dżetów, o mają nawet bluzkę od moszino, ta bluzka jest taka dodowata, fajne są te spodnie od tomiego hiningera nie

*damesy- z torebką ZAWSZE przewieszoną przez zgięcie łokcia, 5 metrów przed swym pantoflem, który targa koszyk, tudzież mięśniakiem, który koszyka przecież nie potrzebuje, z ustami wygiętymi do granic możliwości w pseudogwiazdorskim grymasie, podnoszą rzeczy jakby od niechcenia, ze wstrętem wręcz myśląc sobie: za tanie, na co mi i nie odkładając oczywiście rzeczy na swoje miejsce, nonszalancko poruszają się po powierzchni handlowej, by z naręczem miliona rzeczy dotrzeć do przymierzalni, gdzie ubrań wnieść można tylko garstkę. i bulwers i ostentacyjny rzut na ladę, no ale ona MUSI przymierzyć wszystkie ubrania, ona chce sety zrobić, no jak ma niby sprawdzić , czy ten top pasuje do spódniczki, jak pani myśli

*uparte- nie rozumieją, że takich rzeczy, jak stringi, majtki, czy silikonowe pośladki mierzyć nie można.
no ale jak to ?!

*wygadane- [kobiecość pozbawiona hamulców. chorobliwie wybujała, a w domu prawie na 100% panoszy się patologia] pani, na co mi pasek, skoro jestem gruba jak świnia, doradzi mi pani, bo mój mąż nie zna się na modzie, niech pani tylko zobaczy, jakie ma ujebane buty parobek jeden

*globtroterki- czego nie widziały, gdzie nie były, co to za kraj, gdzie w przymierzalni daje się numerki, pani myśli, że ja coś schowam, kto to widział, by zagramanicą takie rzeczy się działy, by człowieka o złodziejstwo posądzać, kochanie poczekaj, bo pani sprawdza, czy nie kradniemy

*wygodne- może mi pani znaleźć bluzkę, taką z ćwiekami, córka schowała wczoraj pod jakiś 'cwetr', może to pani odwiesić, bo ja nie umiem

*bazarówy- przewaznie nic dla siebie nie znajdują, bo mała ilość takich samych egzemplarzy bywa zniechęcająca no i brak towaru bliskiego temu, co rządzi na polowych łóźkach nie skłania do zakupów...

* wszystkie opisane tu przypadki są rodzaju żeńskiego, gdyż z mężczyznami zwyczajnie takich problemów nie ma, spodnie pasują, więc biorę.
no chyba, że znajdzie się taki, który ku mej zgrodzie pyta o marmurkową katanę, musztardowe spodnie rurki, dwurzędowy sweter z anilany, bądź kamizelkę z kreszu- jednak takich panów zaliczamy do jeszcze innego gatunku. gejowskiego [ w potocznym, stereotypowym rozumieniu tego slowa

brakuje mi tylko tego, by któregoś dnia, jakaś mama wskazując swojej córce na mnie, stwierdziła:
widzisz, jak nie będziesz się uczyć, to skończysz jak ta pani'
amen

coat- new look
blazer- tk maxx
t-shirt- big star
skirt- new look
scarf- second hand
buty zimowe: bronx

sobota, 16 stycznia 2010

nieprzyjaciółka

dziś z braku inspiracji do napisania normalnej notki
będzie to:


1] Twoja aktualna obsesja:
-aktualna i na zawsze: jestem bibliofilką, książki łykam wraz z ich treścią i fakturą.
Raz przeraziłam się, stając przed jedną z półek w osiedlowej bibliotece i stwierdzając; ale ja już to wszystko czytałam...uwielbiam biblioteki i mam ten przywilej, że niemal w każdej bibliotece panie bibliotekarki znają mnie z imienia i nazwiska, nawet te z wielkiej biblioteki uniwersyteckiej :D
[2] Twoja najdziwniejsza obsesja?
- paniczny strach przed pociągowymi toaletami
-uwielbiam obcinać sobie włosy
3] Co masz na sobie?
dżinsy, czarny sweter, a na to wielgachny sweter w szaro-niebieskie paski. styl jak sie patrzy, nie ma to tamto.
4] Co dziś na obiad?
dziś na obiad były uszka z barszczem ;)
[5] Czemu dzisiejszy dzień jest specjalny?
hmm, bo mam zamiar poskładać w swojej szafce z ciuchami
[6] Czego chciałabyś się nauczyć?
jakiegoś ciekawego języka: niderlandzkiego, bądź norweskiego, oszczędzać pieniądze, być bardziej konsekwentną i systematyczną
[7] Ostatnia rzecz jaką kupiłaś??
hmm płaszcz w New Looku [ z ciuchów] oraz bilety na musical 'Hair' i "Rzecze budda Chinaski'


11

54

esw

sukienka: vintage
>botki: bronx
[10] Twój najważniejszy cel do osiągnięcia w tej chwili?
mieć satysfakcjonującą pracę, która nie będzie rozwijała tylko mięśni łydek
[12] Ktoś ci kupi chatę, umeblowaną itp itd, gdzie możesz mieszkać bez zamartwiania się o rachunki. Gdzie by to było??
nie znalazłam jeszcze swojego miejsca na ziemi, więc nie wiem
[13] Co chciałabyś mieć teraz w swoich rękach?
bilety do US lub miskę słodkiego popcornu
[14] Czego chciałabyś się pozbyć?
-lenistwa i czasem realistycznego podejścia do życia
[15] Gdybyś mogła się wybrać gdziekolwiek na nadchodzącą godzinę, gdzie by to było?
hmm. Nowy Jork
[17] Czego szukasz w przyjaciołach?
nie lubię słowa 'przyjaciel', lubię otaczać się osobami z wielką dozą autoironii i poczuciem humoru
[18] Kogo chciałabyś poznać osobiście?
nie ma takiej osoby
[19] Ulubiony rodzaj muzyki?
ogólnie słucham malo muzyki i nie jestem jakoś zdecydowana na konkretny styl, ale na pewno coś w okolicach rock/grunge itp.
[[21] Praca marzeń?
taka, która choć po części byłaby również realizowaniem pasji [np. zawody: pisarka, dziennikarka mody, stylistka]
[22] Ulubiona modelka?
Jessica Stam
[23] Na co najchętniej wydałabyś 100 dolarów?
na podróż
[24] Gdybyś mogła wybrać dożywotnią dostawę czegoś do domu, co by to było?
pizza hut :D
[26] Czy jest ktoś, kogo styl uwielbiasz?
uwielbiam to za duże słowo, ostatnio inspiruje mnie Alison Mosshart
[27] Opisz swój styl.
zależny od nastroju i pory roku
kto wytrwał i się nie zmulił temu oklaski.
________________________________
sygnał na brawa

sobota, 2 stycznia 2010

w kolejnym odcinku...


z premedytacją obnoszę się z imitacją [by nie rzec 'podróbą']
torebki LV
z pełną świadomością kiczu, ale wierzcie mi,
nigdy w życiu nie chciałabym mieć oryginalnej torebki LV
kobiety traktują to znane logo jak wyznacznik luksusu
[ot. opatrunek z luksusu na gangrenę biedy]
i nic, że kurtka z 'Tandeta Center'
ważne, że charakterystyczne literki LV elegancko spoczywają na zgięciu łokcia
[bo tak jest modnie, jeśli nie wiecie, nosić właśnie w tym miejscu torebkę, nie tam w dłoni, czy na ramieniu- tylko właśnie w zgięciu łokcia, tak jak paris hilton np. no i jeśli nie wiecie, w tym roku bardziej modne jest posiadanie przyjaciela geja, aniżeli noszenie miniaturowego psa w torebce, a szczytem must-have tego sezonu będą sznyty w szkocką kratę. no cóż trzeba nadążać za modą]


3b

1a

5f

4c

2b

fot. Paweł


poza tym zbiera mi się na żal,
kiedy w pracy obserwuję tłumy ciągnące do galerii handlowych
dwa dni świątecznej posuchy, bezzakupowego postu i stado wygłodniałych konsumentów
natarło na nasze centrum handlowe w poświąteczną niedzielę
i zamiast iść z rodziną na spacer do parku
ludzie z zapałem mkną, ale do parków handlowych...



skirt: h&m
school blazer: glamorous [tk maxx]
t-shirt: cubus
bag: vintage
scarf: h&m
belt: second hand
boots: bullboxer [tk maxx]

na koniec zostawiam was z cytatem:

'miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała...Ale nigdy ich nie poznasz...' Charles Bukowski