sobota, 23 października 2010

Harajuku girls

Tydzień spędzony w Tokio utwierdził mnie w przekonaniu, że kocham Japonię, że muszę nauczyć się kiedyś japońskiego, a w mej duszy pojawił się mały żal, że czemu ja się tu właściwie nie urodziłam (biorąc pod uwagę skalę, na jaką dokonuje się tam aborcji, to może niech w mym dowodzie zostanie już ta Polska), może wraz z darem życia nabyłabym wrodzony gust, styl i wszystko co najlepsze ? No dobra, może byłabym trochę niższa...

Ale powracając do mody. Wbrew temu, o czym myślałam przed przyjazdem do Tokio, awangardowo ubierają się tylko ludzie na młodzieżowych dzielniach, takich jak Harajuku, czy Shibuya. Dzielnice biznesowe, czyli np. Ginza rządzą się swoimi prawami i tam widać tylko garnitury, cała reszta to stylowo ubrani ludzie. Dziewczyny/kobiety najczęściej noszą ubrania, które na allegro dumnie obwieszcza się tagiem 'japan style', oczywiście biorąc pod uwagę ich figury oraz urodę wyglądają naprawdę uroczo.

Jedno, co naprawdę mi się spodobało w ubiorze tych wszystkich ludzi, to ich autentyczność. Wyglądali naprawdę naturalnie. I ten pan w białej koszuli i ta pani z piękną przeciwsłoneczną parasolką, dziewczyny- lolitki i na maksa wystylizowane indywidua. Nikt z nich nie wyglądał na osobę przebraną. Nikt, nawet ta dziewczyna w masce z różnokolorowymi soczewkami. Dlaczego? Bo kazdy z nich klasę i wyczucie stylu wessał z mlekiem matki... co innego u nas, wystylizuje się jedna z dugą na Fashion Week'a, myśląc, ze będą mega oryginalne, ale prawda jest taka, że wyglądają jak pajace, a nie osoby znające się na modzie...

Tokio (137) (366x550)

Tokio (135) (550x366)

Park Ueno. Szerzej o moim pobycie w Japonii i nie tylko, piszę TU

Tokio (565) (435x550)



Tokio (564) (550x474)



Tokio (558) (366x550)

Jeden z wielu vintage shopów w dzielnicy Harajuku, niestety ceny- kosmos

Tokio (555) (550x366)



Tokio (551) (366x550)



Tokio (550) (366x550)



Tokio (549) (550x366)



Tokio (545) (550x366)

Harajuku nie sprzyja spokojnym zakupom, pomijając mordercze ceny, należy wziąć pod uwagę nieludzki tłum, który ciągle się tam przewala

Tokio (544) (366x550)

Tokio (543) (365x550)

Tokio (542) (550x366)

Tokio (528) (366x550)



Tokio (526) (333x550)

Na mostku Jingu, tuż koło stacji Yamanote i obok wejścia do parku Yo-yogi zbiera się barwnie ubrana młodzież. Chętnie pozują do zdjęć turystom, ba, miałam wrażenie, że oni po to tam są

Tokio (522) (366x550)



Tokio (515) (365x550)



Tokio (215) (366x550)



Tokio (190) (550x366)



Tokio (189) (550x366)

Takie mundurki to ja rozumiem...




W swoich peryfrazach dążę do tego, by powiedzieć, iż Japończycy to najlepiej ubrani ludzie na świecie. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, posiłkując się własnym doświadczeniem i tym, co udało mi się w jakże krótkim, acz treściwym życiu zobaczyć. Przed moim przyjazdem do Japonii miałam obraz ludzi ubierających się bardzo awangardowo, toteż martwiłam się trochę, że nawet jak wyskoczę w najlepszych ciuchach, które ze sobą miałam, będę wyglądać szaro jak w worze pokutnym i na nic zda się moja fantazja, kiedy dokoła tyle fantastycznych ludzi. Spokojnie, nic z tego. Moja wiara we własną kreatywność nie została pogrzebana. Okazało się bowiem, że Japończycy to szalenie sympatyczni ludzie. W książkach, które o nich czytałam autorzy rysowali obraz istot zdystansowanych, unikających kontaktu wzrokowego itd. Ja poznałam ludzi ciepłych, przyjaznych i bardzo sympatycznych. I nawet wybaczałam im nieznajomość języka angielskiego, bo pomagali po swojemu, jeśli nie umieli się wysłowić, prowadzili do szukanego miejsca. Ludzie skarby.

33 komentarze:

  1. i tu się z Tobą zgodzę w 100%, Japończycy są najlepiej na świecie ubranym narodem. mają odwagę, dostępność rzeczy i przede wszystkim nie są wytykani palcami na każdym kroku ( a to jest pewnie najważniejszy punkt).

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. kocham Japonie!:) i wszystko co z nia zwiazane - sztuka, filmy, muzyka i moda, o mandze i anime nie wpsominajac. Swego czasu namietnie jezyka japonskiego sie uczylam:)Zazdroszcze Ci tej podróży najbardziej chyba. A na zdjecia jeszcze dlugo nie bede mogla sie napatrzec. Dzieki za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Oni są po prostu inni niż reszta świata i w tej swej inności są autentyczni. Zawsze za to ceniłam Japończyków, chociaż podejrzewam, że lądując tam mogłabym poczuć się w jak "LOst in Translation" :)), ale może moje przypuszczenie to wpływ różnych filmów na temat: Europejczyk/Amerykanin w Japonii, od Shoguna, którym jarałam się w dzieciństwie poczynając.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. a ja wybieram się na japonistykę, bo kto mnie zna, wie, że od zawsze pałam miłością do tego kraju i że oddałabym wszystko za jedną podróz do Japonii a nejchętniej zostałabym tam na zawsze. inspirujący kraj. wspaniałe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Zgadzam się, że Japończycy to świetnie ubrany naród. Japonia to przepiękny, ciekawy kulturowo kraj. ALE przez rok studiowałam japonistykę i moi wykładowcy byli bardzo specyficznymi ludźmi, których niestety na dłuższą metę nie dało się lubić (mimo mojego zamiłowania do specyficznych ludzi...). Młodsi ludzie są bardzo sympatyczni, ale mają w sobie coś co mnie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. uwielbiam Cie czytać!;) zazdroszczę Ci Twoich podróży, a za chwilę zabieram się do czytania drugiego bloga!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. ładnie tam, choć niektóre miejsca na zdjęciach sprawiają wrażenie, jakby były scenografią do jakiegoś filmu, takie czyste i kolorowe... brakuje tego w Polsce...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. uuuu powiało chłodem w ostatnim zdaniu trzeciej yyy strofy? ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. wszystkie pary pokazanych butów w tym poście są niesamowite! <3

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. haha, ja akurat pomyslalam dzisiaj to samo "czemu nie urodzilam sie w Japonii?" Przegladalam namietnie japonskie ksiazki kucharskie (z przepisami europejskimi i amerykanskimi) i podniecalam sie kazdym zdjeciem. Nawet na podstawie glupich zdjec potraw mozna stwierdzic, ze to oni wyznaczaja trendy i sa przed wszystkimi;)).

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Podpisuję się pod komentarzem Kingi :) Zazdroszczę Ci pobytu w Tokio - moje niespełnione marzenie... Bloga dodaję do obserwowanych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Cudowne zdjęcia, piękne wspomnienia;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Japonia moja miłość.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. Łezka w oku mi się zakreciła na widok tak dobrze znanych terenów :))
    Faktem jest, że ogrom sklepów w na Harajuku ma kosmiczne ceny ale w prównaniu z Shibuya (przynajmniej te 4 lata temu) tam było bardzo tanio i do tego ciekawiej. Do dzisiaj mamy buty, bluzkę i kutrkę kupioną za całkiem przyzwoitą stawkę tam :) a i nadkolanówki! :P
    A ekipie z mostu to uwielbiałam. :)

    I pełni się z Toba zgadzam jeśli chodzi o najepiej ubrany naród, o przebieranie się na PFW :)
    Zaś co mnie zawsze usmiechało to ten człapiący chód japonek na zgiętych nogach który paradoksalnie dodawał im uroku ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Zazdroszczę.
    Podobne refleksje miałam po kilku miesiacach spędzonych w Paryżu - totalna autentyczność, jakaś prostota, która ma urok, "dziwacznść", która jest jak druga skóra. No cóż, może i my kiedyś...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. Kobieto, dobrze gadasz ;)
    O Japonii się nie wypowiem, bo niewiele wiem, ale na słowo Ci wierzę, że są autentyczni w tym swoim 'wyglądaniu' i wyczucie smaku wyssali z mlekiem matki... Spędziłam około 1,5 roku we francji (a raczej w paryżu - jak wiadomo, to nie to samo ;) i takież same spostrzeżenia miałam. Tam tłum ludzi w metrze wygląda tak, jakby kurczę swoich prywatnych stylistów mieli (nie licząc turystów, o których też by długo można). A u nas, no cóż.. znajdziemy parę zapadających w pamięć pomysłów na siebie i modę, a cała reszta (łącznie z rzeszą szafiarek ;)) to 'kopie' czasem tak dosłowne, że aż żenujące.
    ps. widziałam zdjęcia z FW w łodzi jednej z szafiarek z innymi szafiarkami i straszną miałam ochotę zapytać, czy się umówiły, czy to tak wyszło.. Wszystkie wyglądały tak samo :)
    Daleko do Harajuku girls

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. no wiesz, na LFW to delikwenty pokazują styl wessany z mlekiem ojca;)
    tak tak, panowie też miewają mlekotok!

    A.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. no i gdzie te nowe włosy?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. japonia to dla mnie tak inny świat że nawet nie mogę sobie wyobrazić że mogłabym tam pojechać! zazdroszczę Ci trochę ;) ale nie pałam miłością do
    tego kraju- jestem z tych obojętnych, Ci drudzy to na maksa zakochani zdeklarowani fanii japonii ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. super wycieczka:)
    zapraszam do mnie,nowy post:
    http://czaary-maary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Witaj. Chciałabym kiedyś odbyć taką podróż, jak Ty. Udało mi się tylko na razie odbębnić couchsuerfing we Włoszech, z czego jestem bardzo zadowolona. Z pasją przeczytałam Twój reportaż na 'w dwa miesiące dookoła świata'. Inspirujesz, Madziu :-)

    Ania (wywiad na we-dwoje) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. Zazdroszczę pobytu w Japonii i okazji oglądania takich butów!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. Z tej strony anonim(ka) z dziksu po raz drugi (bo dopiero dzisiaj zobaczyłam, że odpisałaś na mój komentarz pochodzący z przedprzedostatniego posta), żeby było śmieszniej - dziś też Cię widziałam i miałam ochotę podejść i rzucić moim tekstem w stylu 'jesteś zajebista', ale głód (niestety, nie wiedzy), zwyciężył i trwałam dzielnie w mej kolejce po obiad ;) ale: następnym razem mnie wymięknę! bo ja to człowiek nieśmiały jestem, tak dla odmiany ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. MEGA ZAZDROSZCZĘ! Tęsknie nieziemsko za krajem kwitnącej wiści, za ich kosmetykami, za tanimi ciuchami i za Shimokitazawa - dzielnica artystów. Ehh sentymentalnie się zrobiło...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. brilliant pics thanks for sharing xxxx

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. Wiśni*
    chociaż gdziś tam i wici...
    to prawda co napisałać i tylko ktoś kto tam był to wie, w ogóle wie czym jest moda na prawdę... nie jakieś pitu pitu sieciówkowe, tylko sposób na życie, który ewaluował do tego stopnia, że jest się wstanie tylko patrzeć z otwartymi ustami i podziwiać.
    Dlatego też, jestem tak cholernie wybredna i nic już nie robi na mnie takiego wrażenia.
    Bo czym może mi zaimponować taka typowa polska dziewoja, która kupuje ciuchy według "najnowszych trendów" w h&m. Takich jak ona można było oglądać na ulicach tokio kilka lat temu tysiące(takie to trendy).
    Nuda nuda nuda.
    Ale i tak najgorsze są te na siłę oryginalne, a w rzeczywistość skarykaturowane przez same siebie.
    Dlaczego ludzie nie mogą po prostu być sobą? Dlaczego polacy muszą się tak żałośnie przebierać?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. Moja przyjaciółka stwierdziła, że najpiękniejsze kobiety spotkała w Yokohamie...a kawałek świata zjeździła.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  28. Japonia- to też mój cel podróży w przyszłości;)
    A Twój post tylko upewnił mnie w tym, że muszę tam pojechać!
    Niesamowite zdjęcia z klimatem, i te butyy <3
    Coś prze awesome ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze