sobota, 9 października 2010

Dramatic folklore

Ów post jest wynikiem znużenia nauką o mediach lokalnych i środowiskowych. Sami wiecie, że kiedy nadchodzi pora przyswajania wiedzy, tyle jest rzeczy do zrobienia, nagle tak kochamy sprzątać, układać, przekładać, wymyślać i zmieniać - no wiecie, coś na kształt 'nie wyrabiam się z robotą, bo mam straszny zapierdol na fejsie' (przyp.red. fejs- w slangu młodzieżowym portal społecznościowy Facebook).

Więc oto ja teraz...
Dziś rozbieram najnowszy numer Elle


11

Za każdym razem, kiedy kupuję pisma, za kwotę, którą mogłabym wydać o wiele bardziej pożytecznie, choć nie oszukujmy się, nie ma wielu rzeczy, które można nabyć poniżej 10 zł - karcę się w myślach i w duszy, że właśnie wtopiłam kasę nadaremnie.

I ja już wiem po tytule, że oglądanie pisma zajmie mi góra pół godziny, a później zostanie weltschmerz i niepocieszenie. I jeszcze niesmak. I totalna sromota. Jednak jestem tylko ssakiem i jak każdy popadam w szał konsumpcjonizmu i kultury masowej. Co miesiąc popełniam ten sam zakupowy plagiat i taszcząc gazetę w kieszeni wiem, że jestem tak śmieszna, jak tylko może być człowiek we wszechświecie.

Mój bulwers już nawet nie dotyczy miliona reklam, których co prawda jest tu od chuja pana, nawet nie tych zdjęć z produktami, na które nikogo z nas nie stać, no dobra, gdyby podliczyć całą swoją wypłatę starczyłoby akurat na buty; chodzi mi o treść, a raczej jej brak. Z przykrością oświadczam, że znalazłam tu dwa artykuły, które mnie zainteresowały. Wywiad z Jakubem Żulczykiem i felieton Zuzy Ziomeckiej. Reszty nawet nie tknęłam, bo i nie było czego.

e_big


Ale brak tekstu to jeszcze nic. Omiotłam ostatnią stronę z konkursowymi stylizacjami, nie znalazłam żadnej znajomej mi twarzy, 'dziewczyny przestały mieć parcie na papier, świat się kończy'- pomyślałam i poszłam dalej. Wzięłam i przeczytałam horoskop dla raka i lwa, co by wybrać lepszą karmę, natknęłam się na tysiąc sesji w stylu: kożuch plus gołe nogi, no przecież na polskie warunki klimatyczne strój jak znalazł, krótkie spodenki plus glany, topless plus botki z ćwiekami- to jest must have sezonu, więc nie należy lekceważyć propozycji pań stylistek. Ale to wszystko nic, najpiękniejsze miało dopiero nadejść. I nadeszło wraz ze stroną 121.

ll

Ja rozumiem sztukę, awangardę, zamysł fotografa. Ale promowania nagich pośladków w kontekście kolekcji jesienno- zimowych, nie.

Podsumowując, kolejny raz wyrywam sobie włosy z głowy, kajając się, że zamiast Elle nie wzięłam sobie darmowej gazetki Skarb z Rossmanu, w której o dziwo jest więcej interesujących artykułów. Ale zamiast zaprenumerować Lampę, za miesiąc znów pobiegnę do kiosku sprawdzić, czy nowy numer to nadal chała.

*dzieci na sali uspokajam, wulgaryzmy egzystują tylko w moim słowie pisanym, w rzeczywistości jestem spokojna, więc w wirtualu daję sobie poszaleć

ament.

48 komentarze:

  1. może pokazywanie pośladków sprawia że cieplej się robi? chyba jednak nie spróbuje.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. swego czasu co miesiac pol pensji/stypendium wydawalam na tego typu gazety. Od paru lat na szczescie dla mnie unikam ich jak ognia i jestem szczesliwsza i bogatsza o te pare ZyŁy. O, jedyne co czasami kupie (jesli nie poczytam na necie) to 'Wysokie Obcasy'. Reszta dla mnie jakos ssie i nie przykuwa mojej uwagi. A jeszcze jak patrze na cene jaka musialabym zplacic za (moze) kilka niezlych artykulow to od razu mnie cofa (od polki).

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. przedewszystkim to nie gazeta z życiowymi radami, artykułami, ja tam lubie to w niej że ma tak dużo zdjęc. reklamy są wkurzające, ale oni na tym zarabiają, po za tym to nie gazeta do czytania tylko raczej oglądania;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Haha - też biorę "Skarba" i czytam go w wannie :D I fakt - artykuły są ciekawsze niż w Elle, szczególnie poradniki... Nieodmiennie kupuję Elle'a dla felietnów Ziomeckiej, ten numer może też dla wkładki o polskiej modzie, która jednakowoż strasznie mnie wkurzyła, bo mi się naderwała podczas wyjmowania z całości pisma :< A zdjęcie z majtkami? No cóż - trzeba przyznać, że majtki są całkiem ładne ;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. ja mam wrażenie, że to tylko comiesięczna księga reklam. jeśli pojawia się jakiś "tekst", to tylko w ramach dopełnienia reklamy. każdym słowem sprzedają produkt. najbardziej mnie boli, że takie szmatławe coś jest przez ludzi kupowane i "czytane"

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. mnie chyba najbardziej denerwują te reklamy :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. mnie to zdjęcie jara:P szkoda hajsu szkoda

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. ha, popełniam ten sam grzech każdego miesiąca, ale zawsze poprawia mi nastrój felieton Ziomeckiej i piękne opisy miast polskich. :)

    cóż, jak to powiedziałaś: "jestem tylko ssakiem". :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. I like it! ;]
    pisz pisz..
    jestes jedyną blogerką wśród blogów modowych, która ma coś do powiedzenia ,
    yes it is !

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Chwilowo nie kupuję gazet droższych niż trzy złote i chwała za to!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. kupiłam elle na dworcu jechałam pociągiem 2h, a już po 30min mogłam gazetę schować do torby...
    no jak zobaczyłam tę sesję z gaciami to po prostu mnie wmurowało;/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Ven, jesteś najlepsza! I sama racja. Te pilotki, ramoneski, płaszcze "zimowe" ze szmat bez niczego, co ciepłe. Te sweterki po 129 PLN za sztukę, które wcale nie są grubsze od t-shirtów, których z resztą cena obecnie też nie spada poniżej 54,95... czytam Charaktery od 5 lat. i mam gdzieś te modowe gazetki, w których reklamują ciuszki escady :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. no, bardzo się wczułam w to, co piszesz:)))) mam tak samo i chowam gazetę w domu, bo się wstydzę, że ktoś zobaczy:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. w tym całym nieszczęściu ja mam takie szczęście, że tego typu magazyny pożyczam sobie z pracy, wtedy nawet gdy nie znajdę nic ciekawego, to nie boli aż tak bardzo...
    a na Twoje smutki mam pewną radę; zaprenumeruj gazetę, zawsze o kilka złotych mniejszy ból ;)

    http://zoko-style.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Venila, Ty i problem z odmianą (kłopotliwego skądinąd) "ÓW" ? Dlaczego??? Piszesz przecież tak smacznie! Słuchaj więc - post nie może być "owy". Post jest "ów". Popraw szybko, błagam Ciebie, i nie łam mi tutaj komfortu czytania Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. No bo nic się tak dobrze nie sprzedaje jak goła d..pa :(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. skąd masz rajty z 1. zdjęcia? :)
    P.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. @ Anonimowy 1 - dziękuję, takie słowa dodają wiary, że moje piśmiennictwo ma sens ;)

    @zoko-style - też chyba przerzucę się na oglądanie tych wszystkich pisemek w empiku

    @Sivka - a to akurat prawda

    @Anonimowy P. - to trzeba zapytać moją mamę, bo kupiła mi je w prezencie ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. naprawdę szkoda hajsu, ja elle przeglądam w empiku;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. jestem pewna, ze sporo takich strojów nie na nasza zime znajdziemy w tym roku na trendy blogaskach:)
    ja w ogole nie kupuje zadnych gazet modowych, jedyne pismo jakie regularnie czytam to wysokie obcasy

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Żulczyk! Żulczyk! Żulczyk! Jeśli jeszcze go nie czytałaś to koniecznie! Koniecznie! Chłopak powinien nobla dostać!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. a ja kupiłam ostatnio magazyn o wdzięcznej nazwie "Kawa", który zalegał w Empiku. to chyba jakaś nowość, pomyślałam, i ciekawości kupiłam. DRAMAT ;> już chyba wolę oglądać poślady i czytać durne artykuły o Joannie Krupie w Glamour, niż żałosne wywiady, w których autorka musi oznajmić czytelnikowi, że... zapomniała drugiej kartki z pytaniami (takie coś poszło do druku...).

    łączę się więc z Tobą w frustracji i jednocześnie cieszę się, że co miesiąc, poza jakąś modową gazetą dla obrazków, kupię też jakieś Zwierciadło, Bluszcza. :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. Tak! świetnie piszesz.Masz trafne spostrzeżenia.
    Tekst o uspokojeniu dzieci na sali mnie rozbawił:D
    ps. tez mówie ament;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Świetny tekst! Kupuję regularnie Twój Styl w którym czasem też jest więcej reklam niż tekstu, Elle też, ale z miesięcznym opóźnieniem, gdyż szkoda mi tego 7,40 (sklepiki "tanie czytenie" rulez!) właśnie dlatego, że brakuje tam treści, a i forma często kuluje. Rozumiem, moda to sztuka itd., ale kurcze, nikt mnie nie przekona, że trędem sezonu jest bikini plus buty z kożuchem. Albo majtki na wierzchu...

    Pierwszy raz jestem dziś na twoim blogu, ale już dodaję sobie adres do ulubionych, bo zdecydowanie lepiej czyta się Ciebie niż Elle (to jest komplement, wbrew pozorom :) )

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. haha, a jak ja zobaczyłam fotę z pupą to pomyślałam "o ja pierdykam". Po czym się uśmiechnęłam, poprawiło mi to humor w pociągu no i po kulku minutach schowałam Elle do torby i pożałowałam wydanym 7zł z groszem także.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. Venila,ujęłaś moje myśli w słowa! Co miesiąc po lekturze topowych pism kobiecych robię analizę plusów i minusów i nic nie wskazuje na to,że pobiegnę do punktu prasowego za kolejne 4 tygodnie.. Ale cóż,cóż, moja wewnętrzna Hipokrytka nie daje się przegonić! Wyrzuty sumienia łagodzę Bluszczem i czytaniem takich blogów jak Twój czy "następnej blogującej". A usprawiedliwienie "gazetomanii" znalazłam w temacie swej pracy magisterskiej.

    Nie zaprzestawaj krytyki - bądź co bądź - literackiej!

    Ze słonecznymi pozdrowieniami - Kath

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. to Ci się udało :))))
    w 10 trafione!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  28. Fenomenalnie to napisałaś.
    Lubię takie agresywne teksty bez sztucznej formy i obrabowywania zdań z ich charakteru.
    pozdrawiam
    meg

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  29. Niestety od kilku numerów ELLE jestem zniesmaczona...zerowy poziom artykułów, puste teksty... Koleżanka przywiozła mi ostatnio ELLE UK i owszem, jest dużo reklam, ale sesje i stylizacje są OK, są pokazane produkty na kieszeń osób zarabiających w UK, (NEXT,TOPSHOP itd) ...a w naszej ELLE niestety , tak jak piszesz-produkty w cenach z kosmosu dla przeciętnego Polaka:/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  30. haha mnie tez rozwalilo to zdjecie z majtkami. ale nie bulwersuje sie az tak, bo wiadomo od lat, ze elle nie jest specjalnie mądrą gazeta.
    jelis chodzi o rzeczy na ktore nikogo nie stac, tez mi to nie przeszkadza, bo lubie ogladac piekne rzeczy ktore moga kosztowac miliard.
    teksty pisane faktycznie wolaja o pomste do nieba.
    a jesli chodzi o reklamy- i tak jest ich mniej niz w vogue czy vanity fair.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  31. ej, ale Żulczyk ssie jednak.

    (sory, odzywam się u Cię pierwszy raz i to przy tak niewyjściowej okazji, lecz dźwięk tego nazwiska nie pozostawia mnie obojętną. Zazdroszczę okołoświatowego tripu!)

    K.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  32. No tak, bo jak tutaj zaprezentować w autficie majtki ma 129,99 PLN? Tera macie odpowiedź - idźcie za ELLE!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  33. ech, nie wiem, co na to szanowny Adam. na pewno pisma typu Elle również go interesują (gdzieś przecież trzeba te kobiety oglądać z pośladkami na wierzchu), ale u niego nie przejdzie "a może da pan 3";)))

    ale co chciałam-ja podobne wrażenia miałam po roku-półtora spółkowania z Lampą właśnie. w pewnym momencie stwierdziłam, że przeinteklektualizowana proza współczesna jest nie dla mnie, a poezji jest za mało, aby w/w kupować. poza tym-dokładać się do kieszeni PaDuWą również mnie się nie chce. i pozostałam przy WysokichO, które ceną korespondują z zawartością, a są przecież bardziej życiowe.

    jak będziesz w weekend to zapraszam na fajkę dla niepalących :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  34. Dokładnie. Wiadomo, dlaczego np przed sesją w mieszkaniach studentów jest czysto ;d No, nie w każdych.
    Elle już od jakiegoś czasu nie ma nic ciekawego do zaoferowania, a felieton Zuzy można na poczekaniu w kilka minut przeczytać w empiku za darmo. Już lepiej wydać te 10 zl na zwierciadło albo focusa ;p O! i polecam ostatnie sobotnie wysokie obcasy!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  35. Ty to chyba musisz więc mieć jakąś masochistyczną przyjemność w kupowaniu tych gazet, skoro zdając sobie sprawę z ich nędzy, nie możesz się nie kupić. Ja mam tak chyba z oglądaniem filmów "skąd oni je biorą ":D

    Elle pierwszy i ostatni raz kupiłam w 2001 roku, a ostatnią gazetą tego typu, którą kupiłam była nieistniejąca już w PL Marie claire w jakimś 2004 (był do niej dodany jakis film, odkąd nie zalezy mi juz na dvd z gazet, żadnych nie kupuję).

    potwierdzam, że w Skarbie z Rossmana jest nawet czasem często dość coś ciekawego do poczytania. No i jest za darmo co cieszy mego wewnętrznego skąpca. W ogóle to ja nie lubię kolorowych gazet, poza tym nawet za znoszenie do domu gazetki z hama czy katalogu z mango mi się dostaje od mojego ekologa domowego:))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  36. Matko, ale baboli nawaliłam w komentarzu powyżej:) Pamiętać: kasować słowa, które miało się wywalić po wpisaniu słów, którymi chciało się je zastąpić (albo czytać co się napisało). I tu proszę wyobraźcie sobie mój Facepalm:))


    A jeszcze co do majtek: w Elle chyba jakiś fetyszysta pracuje:D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  37. podoba mi się wszystko co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  38. @clos -fajka dla niepalących mnie zaintrgowała
    @eliwer - ale te reklamy w vogue są takie jakieś piękne ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  39. świetnie, lubię intrygować kobiety zwłaszcza.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  40. A ja czytuję Przekrój, Angorę i Bluszcz :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  41. Tez kiedys w czasach (zbyt)czestego poruszania sie pociagiem kupowalam gazety pokroju wlasnie elle, czasem glamur i inne tego typu babskie pisma.. i nie dojezdzalam nawet do tomaszowa mazowieckiego i juz przejrzalam wszystko (a zawsze mialam ze 2-3) wiedzac, ze nie maja zbyt duzo tresci wiec jak sie jedno skonczy mam jeszcze drugie.. niestety i ten sposob okazal sie klapa bo nie dosc, ze sumarycznie wychodzilo czasowo na to samo to frustracja byla podwojna.. Nawet te krzyzowki nie dawaly rady bo poziom ich jest przeciez taki sam jak "tresci"..

    Zeby chociaz mozna bylo na fajne zdjecia popatrzec.. to i tutaj dosc slabo jak na tego typu gazete. Malo ktora sesja polska a jak juz byla to raz na 3 numery mozna bylo powiedziec, ze fajna i ciekawa bo generalnie nuda, amatroszczyzna i w ogole bida z nedza...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  42. w zupełności się z Tobą zgadzam! a ta sesja jest.. hmm dziwna? ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  43. Zgadzam się w zupełności, dlatego właśnie przestałam czytac ELLE jakies 5 lat temu. Juz wole kupic Party czy inny szmatławiec-treśc ta sama a cena 4 razy niższa ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  44. Trudno uwierzyć, że Elle (które jest od lat gazetą "na kibel") jest z numeru na numer jeszcze gorsze.
    Zbuntowałam się w styczniu po kolejnym artykule z bykami (naprawdę tak trudno napisać kilka stron bez błędów?) i przestałam to kupować.

    Autentycznie wolę Claudię, w której można i coś przeczytać, i obejrzeć całkiem dobre zestawienia ciuchów.

    Co miesiąc czytam Zwierciadło, Panią, Twój Styl, bo trzymają dobry poziom.
    (chociaż TS też mnie czasem drażni, bo jest poprawny politycznie aż do zemdlenia; pitu pitu i wszyscy tacy cacy).
    In Style lubię bo ma ładne zdjęcia.
    Sobotnie Wysokie Obcasy też regularnie czytam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze