wtorek, 24 listopada 2009

nieodparte pragnienie upadku


włosów nie zafarbowałam
po prostu wkleiłam stare zdjęcia =)

dziś udaliśmy się na spacer po naszej 'dzielni'
i tak oto złozyło się, iż mieszkamy nieopodal niegdysiejszego
mieszkania Marka Hłaski
kilka ulic dalej
toteż postanowiliśmy odwiedzić to miejsce
niestety dom jest odnowiony i nie ma nawet tabliczki upamiętniającej pisarza...
niemniej jednak, chętnie przeprowadzę się na ul. Borelowicza, bo mnie urzekła
[to nie jest budynek na zdjęciach]

swoją drogą, jeśli nie wiecie, a pewnie nie wiecie
podtytuł mojego bloga 'niezdeflorowana pensjonarka' pochodzi właśnie
z jednego z opowiadań M. Hłaski

następnym razem wybieramy się do T. Różewicza z plikiem wierszy
który to z kolei mieszka znowuż koło nas
czy w takim towarzystwie można nie tworzyć ?;)



sw


swe

frre

ewerr

fot. Paweł

o outficie nie piszę, bo nie jest nadzwyczajny
tymczasem idę uprawiać rozkosze miejskie
ave

aha. załamałam się dziś przeglądając blogi szafiarskie
większość to jakaś pomyłka
mój zresztą też

[tak dziwnie patrzy mój pies
gdy do snu rozbieram się
dziwnie rozumny ma wzrok
skąd ja go znam ?]

pulover: c&a
skirt: vero moda
belt: second hand
scarf: vintage [od babci]
kozaki: ccc

niedziela, 15 listopada 2009

ja, pies mojego pana


jeszcze nie jest tak źle
jeszcze można wybierać każdego ranka pomiędzy brunatną koszulką
a czerwoną sukienką
jeszcze nie jest tak źle
można się jeszcze ubierać.w co.kto.lubi
jeszcze nie jest tak źle. powietrza starczy
by odetchnąć kilka razy

[tylko czy warto.]


15.03.09 (17) (Medium)

15.03.09 (18) (Medium)

15.03.09 (21) (Medium)
dress: h&m
blouse: cubus
bag: vintage




wtorek, 3 listopada 2009

Proces płowienia rozpoczęty

Katarzyna, Maciej, Ewelina. Wysypują się z szarej, zapadniętej kieszeni tramwaju. A wśród nich inni. Bezwolna, bierna masa. W pośpiechu zlizują z nadgarstków utracony czas. Więc powiedzmy Maciej. Powiedzmy Magdalena.
Więc ona.
Idealnie niedostosowana. Aspołeczna. Ze skłonnościami do subtelnej perwersji. Cynizmem zaciąga się równie dobrze jak marihuaną. W ustach ciemnych, brzemiennych dźwiga nieme idee, dzięki którym czuje się wolna. Nieprzyzwoita. Chudymi, sterczącymi łopatkami chłepcze ostatnie resztki życia, zaciągając się papierosem. Jej włosy przebujne koloru dojrzały kasztan, spłowiałe od odoru wspomnień, chronią szczelnie, zdeflorowany mózg. Co wieczór wędruje ciepłym szlakiem iluzji, w której bez wahania może się splamić. Lubieżna. Jej palce śmierdzą zakrzepłym atramentem i obdrapaną, czarną emalią. Dłonie uczone. Nieznośnie dziecięce.
Miłość nie przyjechała do niej nigdy. Nie rozgościła się nawet. Ponieważ w jej życiu miłość się nie zdarzyła, umrzeć z miłości nie mogła. Był w jej życiu incydent . Wyostrzył rysy, spojrzenie uczynił głębszym. Od tamtej pory zapładnia swój umysł jedynie nasieniem brudnej poezji. Nie potrafi odmówić sobie tej szatańskiej rozkoszy.
Histeryczka. Mówi z tym impetem kobiet nerwowych. Z paznokciami wczepionymi w nadgarstki izoluje się od świata, zaciskając coraz częściej półksiężyce źrenic w pokornej zazdrości. Gdy jest tak źle, że dotyk wyuczonego na pamięć w kieszeni podłużnego kształtu nie wystarcza, zapala papierosa. A potem pali.
Obnosi swą niedorosłą nagość z klasyczną skoliozą po zakurzonych kątach. Z kolanami pod brodą, pokornie defekuje intensywne lekcje emocji. Niezbyt lubi słońce. W jej życie nie wejdzie nigdy żałość w przybłoconych gumofilcach i nie złoży kondolencji. Emancypantka zbytku. Przemierza życie w podartych rajstopach. Nie wie nic, o otaczającym ją gównie.

Więc Magdalena. Więc ja…

89

re

78

77879
fot. Paweł Bielecki

[melancholizuję się przy nowej płycie Hey, toteż naszło mnie na taki tekst...
stworzyłam go w czasach, gdy uczęszczałam na zajęcia do Olgi Tokarczuk i studiowałam polonistykę
teraz jakby pod górkę mi z pisaniem i studiuję kierunek, gdzie teksty się produkuje, a nie tworzy
[dziennikarstwo], ale zawsze jak czytam coś słabego, a ostatnio przytrafia mi się to zbyt często, składam obietnicę swojemu nadętemu ego- że sama napiszę książkę. i będzie dobra.


a jesieni i zimy nie znoszę, bo w tychże porach roku mam tendencję do ubierania się jak wsiur.
niestety przedkładam ciepło nad jakikolwiek styl, i nie chodzę w butach z zary, tylko z ccc.
jestem taka NIE-TRENDY
dzięki ci panie