sobota, 20 czerwca 2009

mistrzyni pierwszego wrażenia

dziś notka taka nieskładna, taka niezorganizowana, ale mam przeciąg w głowie.

uwielbiam zmiany.
i tak na przestrzeni kilku lat miałam na głowie może nie WSZYSTKO
bo byłoby to nadużycie semantyczne,
ale możecie wierzyć, że działo się tam naprawdę WIELE.
jako że nie należę do dziewcząt, które w jednym warkoczu
sięgającym do pasa chadzają przez 35 lat, począwszy od zapuszczania kłączy na sakrament pierwszej komunii świętej, skończywszy na zaplataniu owego warkocza przez córki i wnuczki, jako że zdrętwiałe opuszki odmawiają posłuszeństwa...

nie należę również do osób, które lubią chadzać do fryzjera
niestety skutkiem 'fantazji' wiejsko-osiedlowych pań fryzjerek,
tworzących na głowie hełm z tapira i lakieru - do fryzjera chodzę baaardzo rzadko. tym razem jestem jednak zadowolona.
a i pewnie nie wiecie, że sama też obcinam włosy.
praktykuję na moim Borysławie- psie rasy sznaucer średni
i ścinam charytatywnie znajomych nieznajomych mojego faceta.

- kontynuując tok moich wywodów związanych ze zmianami, pragnę oświadczyć
również, iż zmieniam miejsce zamieszkania [ wrocław]
i kierunek studiów.
3 lata w jednym mieście to dla mnie naprawdę max.
a kto jak kto, ale ja naprawdę lubię się przeprowadzać. w ciągu ostatnich 3 lat miało to miejsce 3 razy. może to żaden rekord, ale jaka radość!

awd


gyt

de

fot. Paweł

outfit:

t-shirt - pożyczony od Pawła mego
spódnica [halka]- prezentowana już tu nader często pochodząca z SH,a której historia była już TU.
swoją drogą obawiam się, że eksponowanie wciąż tej samej sukmany na zdjęciach to blogspotowo, szafiarsko modowe faux pax, równe pierdnięciu w towarzystwie...

ps. wybiera się ktoś na Szczecin Rock Festiwal ?


t-shirt- new yorker
skirt- second hand
sunglasses- vintage
leggins- c&a

poniedziałek, 8 czerwca 2009

stygnie szampańska kamasutra

wieczne, nieporuszone istnienie popielniczki.

palę od lat,a nadal wiruje mi
w głowie,gdy zaciągam się klika razy z rzędu.
piję od lat, a wciąż nie budzę się
rozstrzęsiona o piątej nad ranem.od lat gaszę
miłość w różowych wilgotnych popielniczkach
a mimo to czuję, że nie potrafię skutecznie
znieczulić się
unicestwić
dotknąć dna...

Ponieważ sama również zajmuję się zarówno stylizacją, jak i fotografią
postanowilam umilić wam życie, nie zaśmiecając bloga tylko własną twarzą
i swoim nadętym ego
i zamieszczać efekty swojej pracy.
nad stroną techniczną fotografii radzę się nie rozwodzić, gdyż jestem wstrętną amatorką
- a sesję uprzyjemniały mi dwie cudowne istoty: Ania i Kamila
jestem pełna podziwu dla dziewczyn za poświęcenie [ bieganie na boso i w krótkich rękawkach w LISTOPADZIE!] i dziękuję im, bo były [są] dla mnie inspiracją.


5.11.08 modyfika (14)

5.11.08 modyfika (16)

5.11.08 modyfika (25)
photo by Venila Kostis

-tak sądzę.że pory roku dyktowac zgięciem przegubów
to piękna wyśmienita taka
umiejętnośc.

czwartek, 4 czerwca 2009

marność jest dla wybranych


wystarczą trzy wódki
kilka pogardliwych komplementów
i nic już nie jest ważne

do t-shirtu mam wielki sentyment
po pierwsze zawsze uruchamia mi w głowie
obraz i zapach Nowego Jorku, w którym to
w przenajświętszym dyskoncie muzycznym Virgin usytuowanym
centralnie na Times Square, w godzinach mocno wieczornych
się obkupiłam.
swoją drogą byłam pod wielkim wrażeniem tego sklepu-
tego nagromadzenia płyt, czasopism
i czego tylko się jeszcze da.
no i tego, że o godzinie 24.00 były tam tłumy ludzi. whoaaaa.

po drugie- tak, jak lubię zmierzwioną sierść pachnącą deszczem,
tak wielbię filmy z Audrey...

[legginsy inspirowane projektami Justyny Chrabelskiej
jednak w jej wydaniu, rozcięcia mają miejsce z boku]


t-shirt- Virgin
skirt- Atmosphere