środa, 27 maja 2009

fotogeniczna niesubordynacja

wbrew powszechnym opiniom, żem fotogeniczna
pragnę zaznaczyć fakt mej nienaturalnosci i braku umiejętności pozowania
-'nieraz mi ręce żyją zupełnie osobno,
może ich wtedy nie doliczać do siebie?'

outfit:

-obleczona w nowy nabytek mieszanki bawelna- wiskoza, przywieziony prosto z Chin
narzucony niedbale na sukienkę z rzędu bombek
-w korale, które z polikami podmalowanymi wypiekami odnalazłam w sklepie za całe 3 zł.
-stopy* odziane w obuwie typu sandał letni, kolor fioletowy, material określany mianem zamszu, data przydatności: koniec lata.

* [ z niepomalowanym paznokciami, gdyż zwyczajnie robić tego nie umiem, a chodzenie z pomalowanymi paznokciami wraz z niemal całymi palcami, seksownym chyba nie jest?]


a1

a2

                                                                     blouse- h&m
dress- gina tricot
leggins- no name
sandały- new yorker
jewellery- new yorker, promod



piątek, 22 maja 2009

Dilemmas Magazine


dziś odbył się internetowy spacer w celu demonstracyjnym
( nowy magazyn! http://dilemmasmagazine.com/)


                                juz będą miały o czym rozmawiac panie uprawiające parapeting
juz płaczą redaktorzy pseudomodowych pism w tym kraju
a ja, z radością donoszę, że w końcu mamy coś na poziomie.
jeszcze tylko przydałaby się papierowa wersja, by
z dumą godną wyjmowania zagranicznych numerów Vogue'a
móc zatapiać się w namacalnej fakturze lektury i z uśmiechem obnosić swoją zdobycz
po zakurzonych kątach miasta.


i tak, s. no 7 , otoczona przepięknym zdjęciem, należy do mnie.




12

23

środa, 20 maja 2009

torebko otwórz się !

naturalnie, ze mam większe zmartwienia,
niż rozwodzenie się nad tym, co ma torebka zawiera,
a czegoż to znowu nie posiada,
ale to nie powód,
żeby nie mieć właśnie tych mniejszych...

jak tak patrzę na torebki współtowarzyszek,
myślę sobie, że mój zestaw prezentuje się nader skromnie.

ale przejdźmy do rzeczy

zawartość torebki, bez względu na jej wielkość
[w moim świecie istnieje jedynie zasada: im większa torba, tym więcej książek]
ma właściwie ten sam skład


ae

1. portfel
2.klucze
3.telefon komórkowy [ostatnio nawet dwa]
4.ochronna pomadka do ust [i tylko taka!]
5.pióro/ długopis
6.książki/ czasopisma

Kosmetyków nie zwykłam ze sobą nosić, jako że nie mam zwyczaju poprawiać make-up'u
Jak się zetrze, co oczywiście ZAWSZE ma miejsce, kroczę przez świat
w naturalnych barwach.

Książki mam ze sobą, nie po to, by je czytać, bo zwyczanie w ciągu dnia nie mam na to czasu,
lecz ze względu na to, iż wielbię chadzać do wypozyczalni, stąd
efektem lawirowania pomiędzy bibliotekami, w torebce zawsze się jakaś znajdzie

- a gdy, pomiędzy spokojnym papierosem, wypalonym do samego filtra,
pomyślę sobie, że mam piękne życie
i trzeba to jakoś uczcić- sprawiam sobie dobre czasopismo.

AVE.

piątek, 1 maja 2009

come on.ven.make an entrance


z koralami, które wielbię, a które to zakupilam w sklepie w mojej rodzinnej osadzie, do którego zazwyczaj nie wchodzę, ponieważ boję się ataku
MODNYCH, ARCY-MODNYCH bazarowych egzemplarzy, które w mojej mieścinie uchodzą za TRENDY i są obiektem westchnień.
Toteż nabyłam je siłą perswazji wywartą na mamie, a treściwiej rzecz ujmując za ok 6- 8 zł. nie pamiętam.
zaczynam od korali, bo mam w związku z nimi zabawną historię, a znając swoje roztrzepanie, moze mi zaraz umknąć.

otóż. siedzę sobie pewnego poranka na uczelni, odziana wtotoitamto i zawiesiwszy uprzednio czerwone korale na szyi, siedzę tak i rozprawiam i prowadzę dywagację.
nagle przechodzą dwie panie sprzątaczki. i przechodząc obok mnie, jedna mówi do drugiej - oczywiście na tyle skrycie, że musiałabym się powstrzymywać, by tego nie usłyszeć.
i słyszę : " TY, PA JAKIE SE KORALE ZAJEBAŁA".
zabiłam panią śmiechem, toteż westchnęła i zdechła, ale dziś nie o tym ;)

spódnica- to własnoręczna przeróbka bluzki metr czterdzieści, po usunięciu zbędnych ramiączek wyszło coś takiego. poza tym noszę ją tył na przód, bo zafrapowały mnie te guziczki i dzięki temu mam kokardowe wiązanie na tylach/ a i ogólnie urzekła mnie kolorystyka.
reszta ubioru jest zwykła, toteż nie zasługuje na wyjście z szeregu i nie będę jej opisywala.


specjalnie dla was
mowila ven.
ważąca tyle, ile penis słonia
-50 kilo- w erekcji
żyjąca w kraju
gdzie tabu myli się z zakłamaniem
w czasach
gdy dziewictwo traci się niemal
z mlecznymi zębami.
a grzeczne dziewczynki
schodzą na psy.


AVE


aq


aw

blouse- Atmosphere
skirt- next/[diy]
leggins-no name
shoes- ny

bag- h&m