czwartek, 26 stycznia 2012

Le bunny bleu

Nie pytajcie mnie czy właśnie była 50% obniżka na te buty czy rozdawali je za darmo - bo jak właściwie inaczej wytłumaczyć zakup tak mało zgrabnego i nieatrakcyjnego obuwia? Dziwnie mądrzy wielcy ludzie mody mówią, że jeśli coś jest wygodne, to nie może być modne. To dobry moment, by przystanąć na chwilę i przyznać, że zgodnie z tym stwierdzeniem jestem szalenie niemodna, bo zawsze przedkładam własny komfort nad wszystko inne. 
fot. Paweł
marynarka: felicee, bluzka: romwe, spodenki: stradivarius, czapka: reserved, buty: le bunny bleu

środa, 25 stycznia 2012

Time - he flexes like a whore

Chciałabym napisać, cytując piosenkę Davida Bowiego, że czas przeciąga się jak dziwka ('Time - he flexes like a whore' Time), ale prawda jest taka, że im jestem starsza, tym szybciej wszystko się dzieje. A ja nie chciałabym tak po prostu przeminąć... Staram się więc doceniać 'małe radości', które spotykają mnie na co dzień, bo mam cholernie piękne życie, a tak rzadko je doceniam. Dziś uśmiech na mych ustach wywołuje weekendowy trening agility z psem i zaplanowana na najbliższy czas wycieczka do Pragi (należy więc udzielić mi wszelkich wskazówek).

Na zdjęciach wyglądam kwitnąco, choć sprawy zaszły zdecydowanie za daleko: wstaję równo z kurami, choć w mieszczańskim pejzażu bardziej adekwatnym zwrotem będzie: jestem odprowadzana przez śmieciarki. Dzięki, Elvis!

Pragnę złożyć także podziękowania mojemu niezastąpionemu fotografowi, który dorobił mi dzisiaj w photoshopie guzika przy płaszczu (taki sprytny!)


fot. Paweł
płaszcz, sweter: romwe, legginsy: qoo qoo, wianek: dorothy perkins, buty: friis&company (boozt.com/pl)

wtorek, 24 stycznia 2012

Friis

fot. Paweł
spodnie: zara, komin: reserved, buty: Friis&Company (boozt.com.pl/pl)

wtorek, 17 stycznia 2012

Idealny kapelusz

Drodzy czytelnicy. Od tego tygodnia musicie traktować mnie poważnie, bo nie jestem już zwykłą blogerką z sieczką w głowie. Mam ambitny plan odebrać wreszcie dyplom dojrzałości. Tak, Uniwersytet Wrocławski postanowił przyznać mi ten pospolity stopień, lub tak jak my, ludzie nauki zwykliśmy to nazywać - tytuł magistra. Mam gdzieś tam w zanadrzu jeszcze jeden tytuł, więc nie wiem - dopisać sobie może jeszcze kilka literek po nazwisku?

Nie piszę tego dlatego, żeby się pochwalić, bo wykształcenie wyższe w czasach, kiedy każdy może je zdobyć nie jest żadnym osiągnięciem. Przypomniało mi się dzisiaj, że od października nie pokwapiłam się po odbiór dokumentów. I tak trochę z wyższością patrzę na te wszystkie wasze opisy o sesji, bo ja już nic nie muszę. Chociaż kto wie, może to dopiero początek mojej naukowej kariery. Szafiarka-profesor robi wrażenie, nie?
 fot. Paweł
żakiet: zara, sweter: tell her you saw me, spódnica: stradivarius, szalik: h&m, buty: tommy hilfiger, kapelusz: vila (boozt.com.pl/pl), torebka: new look


wtorek, 10 stycznia 2012

Studded loafers

"Nie" - tak brzmi odpowiedź, kiedy ktoś próbuje mi zasugerować, żebym ubrała się cieplej. Bo jest zima. 
"Tak" - tak brzmiała odpowiedź na pytanie zadane w głowie, czy wypada pokazać się światu w butach będących imitacją kapci oraz czy to przystoi zestawić je z elegancką spódnicą ołówkową. I tak jak większość moich czytelników, nie wiem, gdzie znajdowałam się w chwili, kiedy umierała Hanka Mostowiak, tak wiem, gdzie byłam, kiedy wszyscy zabijali się o odpadki na wyprzedażach. Wiem też, gdzie będę w przyszły piątek: na wystawie Pikselove Wroclove i cyklu Polska Szafa 90_10. Dołączycie?

fot. Paweł
koszula: reserved, spódnica: zara, buty: deezee